Filed under: Muzyka | Tagi: aura dione, b.o.b, bruno mars, david guetta, katy perry, kid cudi, mindless self indulgence, nerd, pharrell, shakira, shwayze, swedish house mafia, the roots, the-dream, travie mccoy, uffie, wiz khalifa
Prognozy mówią, że będzie dużo słońca, ale gdy spojrzę w kalendarz i za okno to niestety czas pogodzić się z końcem lata. Podobnie jak rok temu postanowiłem wymienić kilka utworów świeższych i starszych, które tkwiły mi w głowie przez te wakacje. Kolejność przypadkowa.
Uffie – ADD SUV f. Pharrell
Shakira – Waka Waka (This Time for Africa)
Aura Dione – I Will Love You Monday (365)
Katy Perry – California Gurls f. Snoop Dogg
The Roots – How I Got Over
The-Dream – Love King
N*E*R*D – Hot N’ Fun f. Nelly Furtado
David Guetta – Memories f. Kid Cudi
Mindless Self Indulgence – Prescription
Swedish House Mafia – One f. Pharrell
B.o.B – Nothin’ on You f. Bruno Mars
Travie McCoy – Billionaire f. Bruno Mars
Shwayze – Buzzin’
Wiz Khalifa – Never Been
Uf…Trochę się tego zebrało.
Filed under: Muzyka | Tagi: 30 seconds to mars, coke live music festival, donguralesko, eldo, muse, nerd, panic! at the disco, plastic, pono, the chemical brothers

W poprzednim tygodniu miałem okazję być w Krakowie na Coke Live Music Festival 2010, który odbywał się 20 i 21 sierpnia. Była to 5 edycja tego festiwalu i w porównaniu z poprzednią krótsza o dzień (gdzieś usłyszałem, że wynika to z “kryzysu w hip-hopie”, phi). W tym roku występowali : Muse, The Chemical Brothers, 30 Seconds to Mars, Panic! At The Disco, N*E*R*D, The Big Pink, Muchy, Eldo, L.Stadt, Sofa, DonGURALesko, Fox, Plastic vs Pono, Masqitoo, CF98, MentalCut, Irena, Rotten Bark, The Natural Born Chillers, Spox, Zeppy Zep, Buszkers, Last Robots, Sorry,Ghettoblaster. Każdy kto zna mnie dobrze raczej wie jaki zespół przekonał mnie do przyjazdu do Krakowa
Dzień pierwszy
Na teren festiwalu można było wchodzić od 16:00, ja przed wejściem pojawiłem się kilka minut przed 17:00. Było dużo ludzi, ale trzeba przyznać że przejście przez bramki i przykucie mnie do opaski dającej uprawnienie wejścia na festiwal o każdej porze przebiegło sprawnie. Po drodze dostałem smycz z książeczką w której mogłem znaleźć informacje kto, gdzie i o której gra wraz z krótkimi informacjami o wykonawcy, była też mapka. Po przekroczeniu wejścia od razu widać było dwa najważniejsze miejsca – po lewej main stage, a po prawej centrum gastronomiczne.
Ja od razu pobiegłem w pobliże głównej sceny gdzie grała już Sofa. Bardzo lubię ich ostatnią płytę i byłem bardzo ciekawy jak wychodzą im występy na żywo. Gdy stałem jeszcze w kolejce przed wejściem to słyszałem chyba cover Gorilliaz w ich wykonaniu. Ogólnie na scenie trochę się działo, był kontakt z publicznością, zespół dobrze zagrał, były też jakieś covery, ale z drugiej strony jakoś publika nie szalała.
Po koncercie była chwila odpoczynku, w gardle sucho więc pobiegłem szybko kupić coś do picia. Szybko, bo o 18:30 startował N*E*R*D ! Kilka lat temu nie sądziłem, że będzie dane mi zobaczyć Nerdów w Polsce, a teraz widziałem ich już dwa razy w naszym kraju.
Co mogę powiedzieć o samym koncercie? Porównując do wcześniejszego koncertu w Warszawie – pod każdym względem lepiej. Były kawałki z nadchodzącej płyty (“Hot N Fun”, “Party People” i “Help me”) oraz wszystkie inne znane i mniej znane kawałki. Był mój klasyk “Run to The Sun”, jeszcze większa ekipa (pojawiły się tancerki!), była też chwila kiedy można było usłyszeć “Drop It Like It’s Hot”, “Beautiful” i remix “Everyone Nose” (oczywiście Pharrell wykonał swoje części, a refren wszyscy razem
). Podsumowując – jeden z lepszych występów na festiwalu, a nic nie przebije końcówki z tym kucaniem…. (wideo na końcu).
Po koncercie byłem cały mokry, a wyjście spod sceny było nie lada wyczynem, bo nikt nie zamierzał od niej odchodzić a wskakiwali pod nią jeszcze spóźnieni fani 30 Seconds to Mars.
O 21:00 30STM rozpoczęli swoje show. Tutaj już siedziałem daleko od sceny na trawce, ale miałem dobry widok. Publiczność szalała i sam wokalista zespołu, Jared Leto, był tym mocno zaskoczony i na szybko zapowiedział, że chce już w grudniu tu wrócić (14 grudnia – już można kupować bilety). Niestety, widziałem cały koncert i ten występ jakoś nie zachwycił mną, a znam ich i lubię. Oczywiście fani zespołu mogą twierdzić inaczej, ale na mnie nie wywarł wielkiego wrażenia.
Stwierdziłem, że nadszedł czas na zwiedzenie całego terenu festiwalu. No i przestrzeń okazała się większa niż wydawało się na mapce…ale znalazłem inne sceny, a dokładnie interesowała mnie wtedy Coke Stage gdzie był już półmetek koncertu DonGURALesko no i nareszcie miałem okazję go usłyszeć. Wrażenie jak najbardziej pozytywne, ale przyznam, że wiele już nie pamiętam
Kiedy już wracałem na Main Stage zerknąłem na Plastic vs. Pono na Burn Stage. Była garstka ludzi, głównie słuchali niż się bawili (jak to powiedział Pono) – osobiście podobało mi się, rzadko się słyszy miks electro z rapem, a szczególnie w Polsce.
Na koniec popatrzyłem trochę jak tam się ludzie bawią na The Chemical Brothers…no coż…ogólnie to nie potrafię się bawić przy takiej muzyce na żywo, po prostu robili swoje. Przez 20 minut jakie widziałem nie uświadczyłem żadnego kontaktu z publiką, były fajne efekty wizualne, ale tutaj wstrzymuje się z oceną.
No i czas wracać do domu.
Dzień drugi
Po spojrzeniu na lineup dnia drugiego stwierdziłem że postawię tylko na interesujące mnie koncerty i przyjdę dopiero na 21 (zresztą jak się okazało później i tak wcześniej bym nie dał rady – ach te wycieczki). Kiedy dotarłem na miejsce grało już Panic! At The Disco. Uwielbiam ich pierwszą płytę, a drugą uznaję za zupełny niewypał – i w zasadzie tak można ocenić koncert. Bardzo mi się podobał i każdy szalał przy takich kawałkach jak “Time to Dance” albo “Only Difference Between Martyrdom and Suicide Is Press Coverage”, a trochę gorzej było przy kawałkach z nowszej płyty. Kolejny dobry koncert, a kolejny zespół był zachwycony w-większości-polską publiką.
Jako, że P!ATD skończyło wcześniej niż myślałem to zdążyłem zobaczyć cały koncert Eldo. Nareszcie zobaczyłem go na żywo i nie żałuję! Były kawałki z najnowszej płyty, ale trafiało się też coś z czasów Grammatik. Dużo sentymentalnych wspominek, ale koncert udany. Dziwne jakby się nie udał.
No i czas na Muse! Jak szedłem pod scenę to pod innymi już była zupełna pustka. Przed festiwalem, nie miałem większego kontaktu z ich muzyką (tylko “The Resistance”). Ale muszę przyznać, że od zakończenia koncertu chyba jestem ich fanem. Wielkie, pozytywne wrażenie i świetnie się ich oglądało na żywo. Ale dla mnie nie przebije to koncertu N*E*R*D, no ale ze mną nie pogadasz….
Podsumowując, udany festiwal. Raczej mało rozczarowań, dobra organizacja, świetna zabawa. Szkoda tylko, że nie było trzech dni.
Setlista N*E*R*D
Setlista Panic! At The Disco
Setlista Muse
Zdjęcia z bloga N*E*R*D
Zdjęcia z festiwalu
1 – Sofa, CF98
2 – N*E*R*D, 30 Seconds to Mars, The Chemical Brothers
3 – Muchy, Irena, Eldo
4 – The Big Pink, Panic! At The Disco, Muse
5 – Publiczność
Wszelkie możliwe wideo (chyba najlepsza jakość) – polecam
Filed under: Kino, Muzyka, Tytus poleca | Tagi: 500 dni miłości, blink-182, blur, brzydula, bękarty wojny, californication, ciara, clipse, dexter, dj am, entourage, jay-z, kid cudi, lilly allen, matt & kim, metric, michael jackson, no doubt, ortega cartel, phoenix, shakira, tarantino
No i mamy 2010…ale nie można zapominać o poprzednim roku, który był…niezwykły pod względem wydarzeń ogólnie, ale tych związanych z kulturą też nie brakowało.
Przypominam oczywiście, że to moje obiektywne podsumowanie i wiadomo, że każdy może myśleć inaczej
Nie przesłuchałem wszystkich płyt z tego roku, nie obejrzałem wszystkich seriali, nie widziałem wiele filmów itd. Kolejność również przypadkowa.
Let’s go!
Najlepsze albumy
Shakira – She Wolf
Każdy na ten album reaguje inaczej. Cenię poprzednią twórczość Shakiry, ale pod względem przebojowości i podkładu ten album jest najlepszy i każdy kawałek może się bez wątpienia spodobać.
Ortega Cartel – Lavorama
Już pisałem w wakacje o tej płycie i nic się nie zmieniło. Świetne bity, luźne teksty. Wakacyjnie.
Matt & Kim – Grand
Przyznam, że słucham tej płyty dopiero od kilku dni. Można ich porównać do takiego elektronicznego The White Stripes. Bardzo pozytywne piosenki i wpadają w ucho.
Kid Cudi – Man On The Moon: The End Of Day
Przed premierą płyty myślałem, że będzie podobna do wydanego wcześniej mixtape’a. Cudi totalnie zaskoczył miksem gatunków. Sam nie wiem czy jest raperem czy ogólnie muzykiem.
Jay-Z – The Blueprint III
Wiem, że Jay-Z wydał lepsze płyty, ale tej płyty długo słuchałem. Dużo w niej chwytliwych melodii i dużo świetnych gości (Kanye, Rihanna, Pharrell, Mr Hudson).
Clipse – Till The Casket Drops
Trochę się czekało na tą płytę, ale warto było. To jest czołówka amerykańskiego rapu.
Lilly Allen – It’s Not Me, It’s You
Drugi album w karierze okazał się duuużo lepszy od dobrego debiutu. Czego chcieć więcej?
Ciara – Fantasy Ride
Premiera odbyła się chyba rok po pierwszej zapowiedzianej dacie. Początkowo album miał zawierać 3CD, zatrzymano się na 1CD. Każde CD miało reprezentować inny gatunek, może i dobrze, że zmieszczono to na jednej płycie. Dzięki czemu album nie był monotonny i pokazał wszystko co najlepsze w jej twórczości.
Phoenix – Wolfgang Amadeus Phoenix
Przyjemne melodie, można słuchać chyba w nieskończoność.
Metric – Fantasies
Podobnie jak Phoenix, ale dodatkowo z pięknym kobiecym wokalem.
Najlepsze filmy
Bękarty wojny
Uwielbiam filmy Tarantino, a on ciągle mnie zachwyca. Alternatywna historia II Wojny Światowej, mieszanka gatunków, te dialogi, które uwielbiam!
500 Dni Miłości
Wiem…pytanie co tu robi komedia romantyczna. Też się mocno dziwię, ale uwiódł mnie ten film z dobrą obsadą. Mocno się zdziwiłem, że ten powstał w USA. Raczej jest typowo europejski. Ale co tu dużo mówić…myślę, że każdy był w takiej sytuacji jak główny bohater. Warto obejrzeć.
Najlepsze seriale
Nie będzie tu seriali, które powstały w 2009, a te które po prostu były emitowane w tamtym roku.
Dexter
Myślałem, po 1 sezonie, że nic wielkiego nie może już się dziać…zaskoczyli mnie, później znowu i 4 sezon znowu zaskakuje…a ta końcówka…nigdy bym na to nie wpadł…
Californication
Hank nic się nie zmienia, chociaż końcówka była tak samo zaskakująca jak u Dextera.
BrzydUla
Wiem, że nie jest to serial wybitny, ale patrząc na polskie warunki wyróżnia się młodą obsadą – naprawdę długo marzyłem o tym, żeby zobaczyć nowe twarze w telewizji, teksty Violetty. Przynaje, że krótkie spotkanie z Julią Kamińską sprawiło, że trochę bardziej polubiłem serial. Mój ulubiony polski serial po “Królowie przedmieścia” (też zresztą zakończony…).
Entourage
Cały czas ten świetny humor i teksty…jak oglądam ten serial to wciąga mnie doszczętnie…co z tego, że to już 6 sezon? Szkoda, że jest mało znany w Polsce.
Wydarzenia muzyczne:
-Śmierć Michaela Jacksona
-Śmierć DJ AM
- Powrót Blur, No Doubt, Blink-182
Co tu więcej dodać? Wszystkiego najlepszego w 2010!
“Ojej! Co to się dzieje!” Wprawdzie singiel nowej płyty pojawił się już jakiś tydzień temu, ale dopiero wczoraj postanowiłem go przesłuchać, bo przyznam, że Chylińska to moja ulubiona postać z polskiej sceny muzycznej, a “Mam talent” sprawił, że jeszcze bardziej ją polubiłem. (więcej…)

W ostatnią niedzielę (04.10.2009) odbył się koncert Adama Ostrowskiego ogólnie znanego jako O.S.T.R. w klubie Graffiti w Lublinie. Przyznam, że bardzo cenię sobie Jego twórczość no i nareszcie doczekałem chwili kiedy zobaczę go na żywo, bo już mnie kilka razy to ominęło. No ale nareszcie nadszedł czas… (więcej…)
Filed under: Inaczej, Muzyka | Tagi: +44, david guetta, kelly rowland, michael jackson, ortega cartel, snoop dogg, top, trvs djam

Taak…było fajnie. Jako, że dzisiaj chyba ostatni dzień kalendarzowego lata to może małe osobiste podsumowanie? (więcej…)
Przyznam, że gdyby nie ta sytuacja to gala rozdania nagród VMA przyszłaby bez większego echa (nawet ja o niej zapomniałem) poza granicami USA, bo w Europie jest po prostu w środku nocy… Praktycznie każda osoba oglądająca wiadomości pewnie o tym słyszała (było nawet w Faktach TVN!). Aż sam się zdziwiłem, a Kanye?















