Zaszufladkowany do: Kino | Tagi: funny people, gamer, Kino, solista, trick or treat
Taak…i wszystko wróciło do normalności…W sensie, że już nie piszę tak często i dużo…jakoś jeden miesiąc uciekł… Tak w ogóle to na początku tego miesiąca (12 listopada?) blogowi stuknął roczek. Jak tak sobie przejrzałem pierwsze posty to chyba widać pewną poprawę w pisaniu blogu, w każdym razie mam nadzieję, że to poprawa. Chodzi o to, że nie piszę jakiś newsów, które każdy może przeczytać na innych stronach, a skupiam się bardziej na moich relacjach czy ocenach. Chyba o to chodzi w blogu?
Wracając do tytułu newsa…Dawno nie było nic o kinie, więc wykorzystam to, że ostatnio dużo widziałem i napiszę co nieco o 4 filmach różnej maści. Zacznę od najsłabszego ogniwa…
“Gamer“
Akcja rozgrywa się w “niedalekiej przyszłości” (to mnie przeraża), gdzie możliwe jest sterowanie innymi ludźmi. Fortunę na tym zbija Ken Castle (Michael C. Hall) tworząc grę “Slayers” i…coś w stylu Second Life. Głównym bohaterem jest Kable (Gerard Butler), który jest obecnie najlepszym graczem w “Slayers” i cały świat mu kibicuje jednocześnie chcąc go załatwić. Otóż osoby które walczą w “Slayers” są więźniami skazanymi na dożywocie, ale jeśli przeżyją 30 walk zostają zwolnieni. Oczywiście więźniowie na czas wejścia na arenę sterowani są przez graczy….Mówiąc w skrócie…chodzi o to, że Kable mimo dużych szans na wolność postanowił sprzeciwić się systemowi jednocześnie jeszcze bardziej komplikując sobie życie…
Co mi się nie podoba?…Fabuła…niestety, ale po godzinie strasznie się nudziłem i nic nie trzymało mnie w fotelu…po prostu film do mnie nie trafił, chociaż przyznam, że interesował mnie. Spodziewałem się czegoś innego (mniej nawalanki) i prawdopodobnie stąd moje rozczarowanie.
Oczywiście są też plusy. Podobała mi się wizja przyszłości, aż tak spodobała, że przeraziła. Nie wiem czy kiedykolwiek zobaczę…w zasadzie to nie wiem jak opisać ten komputer, więc może zainteresowanych odsyłam do kina…Bardzo fajne były też zdjęcia. Wprowadzały trochę chaosu, ale mimo to to ciekawie się oglądało. No i oczywiście Michael C. Hall, chyba najlepiej zagrał.
Jak jesteś zmęczony pod każdym względem, półtorej godziny bez myślenia – polecam, mimo wszystko.
“Upiorna noc Halloween (Trick ‘r Treat)“
Już kiedyś wspomniałem o nim przy okazji pisania o “Zapaśniku“.
Opowiada 4 różne, lekko ze sobą powiązane historie, które wydarzyły się tej samej nocy w Hallowen w jakimś nudnym miasteczku w USA.
Przyznam szczerze, że przed obejrzeniem spodziewałem się czegoś innego, ale przecież to Halloween, więc sam się dziwię o czym myślałem…;D W każdym razie…przyjemny na wieczór, trochę zaskakujący, śmieszny, może też trochę…przestraszyć!
Mało widziałem horrorów, więc trudno się mówi o jakiś minusach, ale myślę, że to dobry film w swoim gatunku i polecam na wieczór.
“Funny People“
Judd Apatow, reżyser takich komedii jak “Wpadka”, “Supersamiec” czy “Boski chillout” zrobił coś bardziej poważnego. Sam powiedział – “Staram się zrobić bardzo poważny film, który będzie dwukrotnie zabawniejszy od moich poprzednich”.
George Simmons (Adam Sandler) jest światowej sławy komikiem. Występuje publicznie oraz zgarnia pierwszoplanowe role w komediach. Pewnego dnia dowiaduje się jednak o swojej ciężkiej chorobie. Pewnego wieczora, po występie poznaje Irę (Seth Rogen), początkującego komika. George zauważa w nim potencjał i zatrudnia go, jako swego asystenta. Między nimi nawiązuje się przyjaźń. George zauważa jaki jest nieszczęśliwy i stara się wszystko naprawić. Szuka na nowo wartości, które mają mu pomóc osiągnąć szczęście.
Film ma dwie strony. Trwa ponad 2 godziny co w dzisiejszych czasach jest rzadkie. No i niestety trzeba przyznać, że to trochę za długo. Powiedziałbym, że można by usunąć kilka scen, ale gdy pomyślałem “jakie?”. To jakoś trudno było się zdecydować. Widocznie po prostu musi taki być. Więc trzeba się na to przygotować.
Mimo to inne rzeczy to wynagradzają. Wprawdzie wielkim fanem Sandlera nie jestem, ale lubię Rogena. Lubię też dialogi, które…nie każdego mogą rozśmieszyć ze względu na tematy, ale myślę że warto. Pozwala też na zastanowienie się nad życiem i pokazuje, że pieniądze szczęścia nie dają!
Polecam osobom, które lubią dzieła Apatowa, specyficzne dialogi, któregoś z tych aktorów lub mają dużo czasu i nie zaznaczyli żadnych z tych trzech powodów, żeby się przekonać.
“Solista“
Opowiada o spotkaniu bezdomnego muzyka (Jamie Foxx), który cierpi na schizofrenię z reporterem (Robert Downey Jr.) lokalnej gazety dużego miasta
Oparty podobno o prawdziwą historię. Pokazuję więź jaka powstała pomiędzy tymi postaciami mimo wielu konfliktów.
Przyznam, że już trochę zapomniałem, bo to dzieło oglądałem na samym początku miesiąca…Wrażenie wywarła na mnie ta fabuła, która zawiera ciekawe sytuacje, ale też ciężkie chwile pomiędzy postaciami oraz jak niewiele potrzeba niektórym aby żyć. Strasznie podobały mi się obie postacie. Foxx świetnie zagrał osobę, która żyje muzyką. Chyba nie zapomnę tej sceny jak Nathaniel dostaje…(spoiler). A Downey Jr. reportera, któremu niby nie zależy na przyjaźni, ale głupio mu zostawić chorego na ulicy…
Nie podobała mi się tylko jedna scena wizualizacji muzyki, która wyglądała jak…z Windows Media Player…Po za tym film naprawdę godny uwagi, o świetnej przyjaźni, o miłości do muzyki. Polecam jak cholera.
“Ojej! Co to się dzieje!” Wprawdzie singiel nowej płyty pojawił się już jakiś tydzień temu, ale dopiero wczoraj postanowiłem go przesłuchać, bo przyznam, że Chylińska to moja ulubiona postać z polskiej sceny muzycznej, a “Mam talent” sprawił, że jeszcze bardziej ją polubiłem. (więcej…)

W ostatnią niedzielę (04.10.2009) odbył się koncert Adama Ostrowskiego ogólnie znanego jako O.S.T.R. w klubie Graffiti w Lublinie. Przyznam, że bardzo cenię sobie Jego twórczość no i nareszcie doczekałem chwili kiedy zobaczę go na żywo, bo już mnie kilka razy to ominęło. No ale nareszcie nadszedł czas… (więcej…)
Prawie jak telegram.
Każdy słyszał co się stało w Zielonej Górze na koncercie Peji. Tede to prawidłowo skomentował i powstał na niego diss, oczywiście od Peji. No i właśnie powstała odpowiedź Tedego. Nie jestem fanem twórczości Tedego, ale myślę, że warto przesłuchać.
———–
Pojawiła się około miesiąc temu pierwsza płyta studyjna Kid Cudiego. Przesłuchałem i można się spodziewać w tym miesiącu jakiejś recenzji.
———–
Dzisiaj koncert Ostrego w moim mieście. Nie wiem czy wezmę aparat, ale na dniach prawdopodobnie mała relacja.
———-
Po za logiem spodziewane jeszcze małe dodatki graficzne na blogu. Nie wiem kiedy. No i chyba najważniejsze, że zacząłem pisać dużo częściej – nie wiem czy tak będzie cały czas…
Zaszufladkowany do: Inaczej, Muzyka | Tagi: +44, david guetta, kelly rowland, michael jackson, ortega cartel, snoop dogg, top, trvs djam

Taak…było fajnie. Jako, że dzisiaj chyba ostatni dzień kalendarzowego lata to może małe osobiste podsumowanie? (więcej…)
Przyznam, że gdyby nie ta sytuacja to gala rozdania nagród VMA przyszłaby bez większego echa (nawet ja o niej zapomniałem) poza granicami USA, bo w Europie jest po prostu w środku nocy… Praktycznie każda osoba oglądająca wiadomości pewnie o tym słyszała (było nawet w Faktach TVN!). Aż sam się zdziwiłem, a Kanye?
Zaszufladkowany do: Muzyka | Tagi: crystal method, june, koncert, nerd, orange warsaw festival, plastic, skinny patrini
W dniach 4-5 września odbył się Orange Warsaw Festival. Dla mnie festiwal zaczął się i skończył drugiego dnia, więc daruję sobie zmyślanie o pierwszym dniu.
Mówiąc bardzo krótko. Chciałem zobaczyć: N*E*R*D, Skinny Patrini, MGMT. Zobaczyłem: trochę June, trochę Plastic, The Crystal Method, N*E*R*D i kawałeczek MGMT.
June
Nastąpiło pewne zdziwienie kiedy okazało się, że wokalista nie jest Azjatą i mówi po polsku. Oczywiście kolega źle przeszperał internet, ale mniejsza z tym. Najlepiej pamiętam co on zrobił z ustami wydając dziwne dzwięki. Z drugiej strony możliwe, że grał na fujarce, a my jesteśmy ślepi.
Plastic
Kiedy nareszcie znaleźliśmy Young Stage skończył się już koncert Skinny Patrini, a zaczął przygotowywać się zespół Plastic. Szczerze mówiąc jestem mile zaskoczony. Fajna muzyka, fajny głos wokalistki. Miło się słuchało. Niestety po kilku zdjęciach telefonem stwierdziłem, że coś tu nie tak i musieliśmy pójść po aparat opuszczając, niestety, Plastic.
The Crystal Method
Kiedy był już aparat w ręku najbliżej było do Main Stage gdzie grał już Crystal Method. Wbrew presji Matracha nie pchałem się do przodu bo i tak towarzystwo się rozproszy przed Nerdami. Przyznam, że nie podniecają mnie wsytępy live związane z taką muzyką jak Crystal Method. Specjalnych efektów świetlnych nie było, a faceci na ekranach wyglądali na granicy orgazmu, ale odbębnili swoje i poszli.
N*E*R*D
Z tego co wyczytałem w internecie i widziałem na własne oczy to chyba nikt nie mówił źle o tym występie. Szkoda trochę, że trzeba było trochę postać i patrzeć jak idą przygotowania, ale warto było patrząc że byliśmy dosyć blisko sceny. Było naprawdę świetnie. Była zabawa z publiką, latające staniki i majtki i tradycyjne zapraszanie szczęściarzy na scenę (chociaż znając fanki Pharrella to staniki to też norma). Na scenie poskakali też goście z Afromental. Później zaczął padać deszcz, ale szczerze mówiąc dodał tylko frajdy. No i Pharrell odniósł się do pogody – “fuck the rain!”. Jedyne co mnie zastanawia to wokalistka, która pojawiła się razem z zespołem, która dodała trochę innego brzmienia w starszych kawałkach, a w najnowszym “Soldier” brzmiała praktycznie identycznie jak Santigold kiedy pierwszy raz zaśpiewano publicznie ten utwór. No i specyficzny głos i przyjemnie ruszała się na scenie (wiecie o czym mówię). Niespodzianka na plus. Mam trochę minut z tego koncertu, więc nie zostanie zapomniany. Wideo na końcu notki.
MGMT
Podobno największe rozczarowanie festiwalu. Ja tam nie komentuję, bo skoro widziałem cały koncert Nerdów to był jasne, że nie dopcham się na Young Stage, żeby cokolwiek zobaczyć. Postaliśmy z 4 minuty i poszliśmy.
Podobno…
…Calvin Harris i Groove Armanda dali jeszcze dobry występ.
Żałuję…
…że nie wziąłem wcześniej aparatu i nie widziałem dłużej Plastic.
…że nieporadnie patrzyliśmy na mapę i nie wyrobiliśmy się na Skinny Patrini.
Cytat
Na koncercie Plastic jakiś facet czytał coś na słupie i krzyczy “Gdzie są cyyyycki?!”
Ogólnie?
Trochę źle pomyślane o MGMT, bo umieszczenie ich na mniejszej scenie, patrząc na to ile osób chciało ich zobaczyć było bez sensu… Łatwo było zobaczyć kto przyszedł w celu posłuchania muzyki, a kto nawet nie wie kto gra, ale nie widziałem żadnych nieprzyjemnych incydentów.
Za rok może dłużej i z małą opłatą?
Trochę z Nerdów
Dużo nie zobaczycie, ale myślę, że dźwięk jest dobry – można posłuchać. Niestety w niektórych ciekawych momentach nie pomyślałem żeby nagrywać i może coś znajdę ciekawego na YouTube od innych uczestników koncertu.
Wakacje, wakacje i po wakacjach…Także na blogu…
Na wakacjach byłem w Grecji. Naprawdę świetna sprawa i kraj. Wprawdzie sama Paralia – miasto w którym mieszkałem nie wyróżnia się niczym szczególnym, po za ładnym kościołem i plażą, ale wszelkie wycieczki to minimum 100 zdjęć.
Teraz czas na malutkie “Tytus poleca”, bo przyznam że nic nowego nie wpadło do ucha. Praktycznie całe wakacje do było katowanie “Lavoramy” Ortegi Cartel, a nagle pod koniec wakacji odkryłem…U-N-I.
Duet z Californii w którego skład wchodzą Y-O i Thurzday. W swoim dorobku mają 2 mixtape’y i jeden LP i co najważniejsze wszystko jest legalnie udostępnione w sieci. Co to dużo o nich mówić, poprostu trzeba posłuchać. Poniżej moje ulubione kawałki.
Ich płyty to : “A Love Superme”, “Fried Chicken and Watermelon”, “Before There Was Love”. Bardzo łatwo znaleźć na Google.
Pamiętacie jak mówiłem o Orange Warsaw Festival? Bo N.E.R.D będzie, bo MGMT będzie…doszło już kilku wykonawców. Już jutro start, ja pojawię się wraz z kumplem, Matrachem, w sobotę. Spodziewajcie się jakiś zdjęć i małej relacji może nawet już w niedzielę.Więcej
I nie zapomnijcie o twitterze – tam będzie raczej relacja ‘live’ z soboty.
Zaszufladkowany do: Muzyka | Tagi: ortega cartel, patr00, stylowa spolka spolem, the jonesz
Dnia 26 czerwca o godzinie 16:55 do drzwi zapukał kurier z paczką. Oczywiście była to tytułowa, długo oczekiwana przesyłka.

Co w środku? Oczywiście 3 płyty i kilka naklejek.
The Jonesz – Season One
Nareszcie mam tą płytę. Świetny duet patr00 i Jesse Maxwella. Przyznam szczerze, że “Lavorama” Ortegi sprawiła, że poświęciłem za mało czasu na przesłuchanie jej dokładnie.
Bardzo przyjemne bity, można się przy nich wyluzować. Album bardzo równy, trudno znaleźć jakiś słabszy kawałek. Polecam dla fanów dobrego rapu.
Stylowa Spółka Społem – Powrót do przeszłości
Już na początku zaznaczę, że ta płyta w paczce znalazła się totalnie przypadkowo. Była promocja, a trochę brakowało mi do bezpłatnej przesyłki, więc skorzystałem z promocji.
Co to za grupa w ogóle? W pełnym wydaniu jest to zespół b-boyów, który m.in. zajął II miejsce na BOTY East Europe 2003 (Battle of the Year – miło się ogląda, nawet dla takich laików jak ja). Jeśli chodzi o muzykę to w skład wchodzi Decó i DJ Domel.
Przyznam szczerze, że bardzo miła niespodzianka. Niczego się po tej płycie nie spodziewałem, ale reprezentuje “oldschoolowy” styl z bardzo fajnymi rymami. Szkoda, że wydali tylko jedną płytę, ale mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. Polecam.
Ortega Cartel – Lavorama
O ich płytach pisałem już w poprzedniej notce. “Lavorama” to ich wyjście z podziemi i na szczęście nie zmienili swojego stylu. Znowu patr00 maczał w tym palce.
Płyta zupełnie zdominowała moje głośniki. Każdy kawałek wydaje mi się świetny i nawet utwór z Tede mi się podoba. Bity bardzo przyjemne, płyta robi świetne wrażenie. Mam nadzieję, że to nie ostatnia płyta Ortegi na rynku. Mogę zaryzykować – debiut roku.
Zaszufladkowany do: Tytus poleca | Tagi: ciara, dinal, gres snatch, kid cudi, ortega cartel, smarki smark, sofa, t.i., tetris, underground
Najwyższy czas na pierwszy w tym roku odcinek “Tytus poleca”. Tak, wiem. Koniec maja, a ja tutaj nic nie polecam. Na szczęście nie wynika to z nieciekawych premier, ale z mojego hmm…wolę pisać rzadziej i dłużej.
Chociaż ostatnio myślałem nad dużo częstszym “polecaniem” np. co miesiąc (zresztą tak miało być w pierwszych założeniach), ale z mniejszą liczbą albumów itd. Trzeba spróbować – przecież wiadomo, że nie zawsze polecam coś co wyszło niedawno – przyładem tego jest ten odcinek jak i poprzedni.
Dobra czas przejść do rzeczy. Dlaczego podziemie? Pewne wydarzenie na samym początku maja zaciekawiło mnie tą sceną, przecież znałem kilka wykonawców już wcześniej. Przypomniałem sobie o nich i nagle chciałem spróbować innych. Wiecie co jest najciekawsze? Może nie jestem wielkim koneserem polskiego rapu, bo większość poprostu mi nie “podchodzi”, ale mam wrażenie, że scena undergroundowa jest dużo ciekawsza od tej “na ziemii”. Dużo więcej grup wpadło mi w ucho i co pocieszające jeszcze wszystkich nie poznałem.
Zacznę od podziemia, a póżniej będą inne premiery.
TeTris – Naturalnie EP & TeTris & DJ Tort – Stick2MyNameRight Mixtape
Jego EPka to mój pierwszy kontakt z undergroundem, a najnowszy twór czyli mixtape to pierwsza płyta, którą przesłuchałem w maju. Jeden z najbardziej znanych z podziemia (przynajmniej tak wnioskuję) i częsty uczestnik na różnego typu imprezach z freestyle’m włącznie.
Dinal – W strefie jarania i w strefie rymowania
Według last.fm najczęściej słuchana przezemnie płyta z podziemia. Uwielbiam te teksty i tą ekipę. Szczególnie wielbię kawałek “Mili ludzie” i “To nie jest ten”. Mogę katować cały czas.
Gres Snatch – Noc EP
Nie wiem co stało się z tą ekipą, ale od jakiś 6 lat jest cisza z ich strony. Wielka szkoda, bo ich jedyny twór jest wyjątkowy. Szczególnie teksty, które nie tylko w mojej opinii ocierają się o poezję. Cała EPka poświęcona jest tytułowej nocy. Polecam późnym wieczorem w słuchawkach.
Smarki Smark – Najebawszy EPkę
Po prostu napiszę, że to jedna z najbardziej znanych podziemnych dzieł ostatnich lat.
Ortega Cartel – To Historia (siniel), Zakazany Owoc, Podziemne Disco i Paskowy Duel
Odrazu przyznaję, że po za singlem nie słyszałem jeszcze innych płyt, ale to kwestia dnia. Singiel totalnie porwał mnie. Promuje płytę “Lavorama” , która zostanie wydana 16 czerwca przy pomocy Asfalt Records! Zespół jest z Montrealu. Apeluję do wszystkich o zamówienie płyty na stronie Asfalt Records
Koniec z podziemiem.
T.I. – Paper Trail
Jedna z najlepszych płyt rap z 2008, chociaż nie da się ukryć, że T.I. próbował dogodzić każdemu słuchaczowi, co nie każdemu może się podobać, mi nie przeszkadza. Chodzi mi głównie oczywiście o “Live Your Life” z Rihanną. Cała płyta jest zapełniona utworami, które łatwo wpadają w ucho.
Ciara – Fantasy Ride
Przyznam, że jestem fanem Ciary i głupio jakbym nie napisał o tej płycie, na którą naprawdę długo trzeba było czekać.
Pierwsza data premiery była ustalona na wrzesień 2008 i były słuchy o albumie składającym się z 3CD, każda w innym stylu. Później premiera była cały czas opóźniana, pojawiały się single (“Go Girl”, który wogóle nie ukazał się na płycie – na szczęście). W międzyczasie pojawiła się playlista i nagle okazało się, że nie będzie 3CD….no i płyta pojawiła się w końcu w maju…
Warto było? Warto, jednak nic nie przebije “Goodies” i “1,2 step”. Płyta ma kilka kawałków świetnych do tańca i kilka spokojnych pioseneczek. Po długim przemyśleniu – dobrze, że nie ma albumu z 3CD, bo pewnie byłoby jak z ostatnią płytą Beyonce-nudno.
Kid Cudi – A Kid Named Cudi
Początkowo kojarzył mi się z gościnnego występu na ostatniej płycie Kanye West’a w kawałku “Welcome To The Heartbreak”, ale teraz kojarzy mi się z najprawdę dobrym mixtape. Szczególnie na uwagę zasługuje “Day n Nite”, którego remiks podbija listy przebojów. Jednakże cała płyta trzyma równy, dobry poziom. Warto zwrócić uwagę na kawałek “Maui Wowie”, który…był napisany na “haju”? ;>
W każdym razie – obiecujący artysta. Czekam na debiutancką płytę, która ma się pojawić chyba pod koniec wakacji.
Sofa – DoReMiFaSoFa
Naprawdę, dobry polski zespół grający hip-hop, rnb, funk. Teksty w większości po angielsku. Warto zwrócić uwagę na singiel z O.S.T.R i “We Broke”. Naprawdę dobry zespół. Warto posłuchać.
O kim nie muszę wspominać?
“O.C.B” Ostrego. Cały czas ten sam równy poziom.
Kogo chcę posłuchać w najbliższym czasie?
The Jonesz. Podobnie jak Ortega Cartel – polski zespół w Kanadzie. Już mają jedną płytę. Została wydana szybciej w Japonii niż w Polsce. W Polsce pod szyldem Asfalt Records, oczywiście.
Trochę teledysków
Ciara – Love Sex And Magic feat. Timberlake
Kid Cudi – Day n Nite Remix
Kid Cudi – Day N Nite
Ortega Cartel – To historia
Sofa – Affairz feat O.S.T.R.
Sofa – We Broke (u Wojewódzkiego)



-(demo_ep)-pl-2005-41st.jpg)




