HiMyNameIsTytus


Wakacyjny Top 2010

Prognozy mówią, że będzie dużo słońca, ale gdy spojrzę w kalendarz i za okno to niestety czas pogodzić się z końcem lata. Podobnie jak rok temu postanowiłem wymienić kilka utworów świeższych i starszych, które tkwiły mi w głowie przez te wakacje. Kolejność przypadkowa.

Uffie – ADD SUV f. Pharrell

Shakira – Waka Waka (This Time for Africa)

Aura Dione – I Will Love You Monday (365)

Katy Perry – California Gurls f. Snoop Dogg

The Roots – How I Got Over

The-Dream – Love King

N*E*R*D – Hot N’ Fun f. Nelly Furtado

David Guetta – Memories f. Kid Cudi

Mindless Self Indulgence – Prescription

Swedish House Mafia – One f. Pharrell

B.o.B – Nothin’ on You f. Bruno Mars

Travie McCoy – Billionaire f. Bruno Mars

Shwayze – Buzzin’

Wiz Khalifa – Never Been

Uf…Trochę się tego zebrało.



Coke Live Music Festival 2010

W poprzednim tygodniu miałem okazję być w Krakowie na Coke Live Music Festival 2010, który odbywał się 20 i 21 sierpnia. Była to 5 edycja tego festiwalu i w porównaniu z poprzednią krótsza o dzień (gdzieś usłyszałem, że wynika to z „kryzysu w hip-hopie”, phi).  W tym roku występowali : Muse, The Chemical Brothers, 30 Seconds to Mars, Panic! At The Disco, N*E*R*D, The Big Pink, Muchy, Eldo, L.Stadt, Sofa, DonGURALesko, Fox, Plastic vs Pono, Masqitoo, CF98, MentalCut, Irena, Rotten Bark, The Natural Born Chillers, Spox, Zeppy Zep, Buszkers, Last Robots, Sorry,Ghettoblaster. Każdy kto zna mnie dobrze raczej wie jaki zespół przekonał mnie do przyjazdu do Krakowa ;)

Dzień pierwszy

Na teren festiwalu można było wchodzić od 16:00, ja przed wejściem pojawiłem się kilka minut przed 17:00. Było dużo ludzi, ale trzeba przyznać że przejście przez bramki i przykucie mnie do opaski dającej uprawnienie wejścia na festiwal o każdej porze przebiegło sprawnie. Po drodze dostałem smycz z książeczką w której mogłem znaleźć informacje kto, gdzie i o której gra wraz z krótkimi informacjami o wykonawcy, była też mapka. Po przekroczeniu wejścia od razu widać było dwa najważniejsze miejsca – po lewej main stage, a po prawej centrum gastronomiczne.

Ja od razu pobiegłem w pobliże głównej sceny gdzie grała już Sofa. Bardzo lubię ich ostatnią płytę i byłem bardzo ciekawy jak wychodzą im występy na żywo. Gdy stałem jeszcze w kolejce przed wejściem to słyszałem chyba cover Gorilliaz w ich wykonaniu. Ogólnie na scenie trochę się działo, był kontakt z publicznością, zespół dobrze zagrał, były też jakieś covery, ale z drugiej strony jakoś publika nie szalała.

Po koncercie była chwila odpoczynku, w gardle sucho więc pobiegłem szybko kupić coś do picia. Szybko, bo o 18:30 startował N*E*R*D ! Kilka lat temu nie sądziłem, że będzie dane mi zobaczyć Nerdów w Polsce, a teraz widziałem ich już dwa razy w naszym kraju.

Co mogę powiedzieć o samym koncercie? Porównując do wcześniejszego koncertu w Warszawie – pod każdym względem lepiej. Były kawałki z nadchodzącej płyty („Hot N Fun”, „Party People” i „Help me”) oraz wszystkie inne znane i mniej znane kawałki. Był mój klasyk „Run to The Sun”, jeszcze większa ekipa (pojawiły się tancerki!), była też chwila kiedy można było usłyszeć „Drop It Like It’s Hot”, „Beautiful” i remix „Everyone Nose” (oczywiście Pharrell wykonał swoje części, a refren wszyscy razem ;) ).  Podsumowując – jeden z lepszych występów na festiwalu, a nic nie przebije końcówki z tym kucaniem…. (wideo na końcu).

Po koncercie byłem cały mokry, a wyjście spod sceny było nie lada wyczynem, bo nikt nie zamierzał od niej odchodzić a wskakiwali pod nią jeszcze spóźnieni fani 30 Seconds to Mars.

O 21:00 30STM rozpoczęli swoje show. Tutaj już siedziałem daleko od sceny na trawce, ale miałem dobry widok. Publiczność szalała i sam wokalista zespołu, Jared Leto, był tym mocno zaskoczony i na szybko zapowiedział, że chce już w grudniu tu wrócić (14 grudnia – już można kupować bilety). Niestety, widziałem cały koncert i ten występ jakoś nie zachwycił mną, a znam ich i lubię. Oczywiście fani zespołu mogą twierdzić inaczej, ale na mnie nie wywarł wielkiego wrażenia.

Stwierdziłem, że nadszedł czas na zwiedzenie całego terenu festiwalu. No i przestrzeń okazała się większa niż wydawało się na mapce…ale znalazłem inne sceny, a dokładnie interesowała mnie wtedy Coke Stage gdzie był już półmetek koncertu DonGURALesko no i nareszcie miałem okazję go usłyszeć. Wrażenie jak najbardziej pozytywne, ale przyznam, że wiele już nie pamiętam ;)

Kiedy już wracałem na Main Stage zerknąłem na Plastic vs. Pono na Burn Stage. Była garstka ludzi, głównie słuchali niż się bawili (jak to powiedział Pono) – osobiście podobało mi się, rzadko się słyszy miks electro z rapem, a szczególnie w Polsce.

Na koniec popatrzyłem trochę jak tam się ludzie bawią na The Chemical Brothers…no coż…ogólnie to nie potrafię się bawić przy takiej muzyce na żywo, po prostu robili swoje. Przez 20 minut jakie widziałem nie uświadczyłem żadnego kontaktu z publiką, były fajne efekty wizualne, ale tutaj wstrzymuje się z oceną.

No i czas wracać do domu.

Dzień drugi

Po spojrzeniu na lineup dnia drugiego stwierdziłem że postawię tylko na interesujące mnie koncerty i przyjdę dopiero na 21 (zresztą jak się okazało później i tak wcześniej bym nie dał rady – ach te wycieczki). Kiedy dotarłem na miejsce grało już Panic! At The Disco. Uwielbiam ich pierwszą płytę, a drugą uznaję za zupełny niewypał – i w zasadzie tak można ocenić koncert. Bardzo mi się podobał i każdy szalał przy takich kawałkach jak „Time to Dance” albo „Only Difference Between Martyrdom and Suicide Is Press Coverage”, a trochę gorzej było przy kawałkach z nowszej płyty. Kolejny dobry koncert, a kolejny zespół był zachwycony w-większości-polską publiką.

Jako, że P!ATD skończyło wcześniej niż myślałem to zdążyłem zobaczyć cały koncert Eldo. Nareszcie zobaczyłem go na żywo i nie żałuję! Były kawałki z najnowszej płyty, ale trafiało się też coś z czasów Grammatik. Dużo sentymentalnych wspominek, ale koncert udany. Dziwne jakby się nie udał.

No i czas na Muse! Jak szedłem pod scenę to pod innymi już była zupełna pustka. Przed festiwalem, nie miałem większego kontaktu z ich muzyką (tylko „The Resistance”). Ale muszę przyznać, że od zakończenia koncertu chyba jestem ich fanem. Wielkie, pozytywne wrażenie i świetnie się ich oglądało na żywo. Ale dla mnie nie przebije to koncertu N*E*R*D, no ale ze mną nie pogadasz…. ;)

Podsumowując, udany festiwal. Raczej mało rozczarowań, dobra organizacja, świetna zabawa. Szkoda tylko, że nie było trzech dni.

Setlista N*E*R*D
Setlista Panic! At The Disco
Setlista Muse

Zdjęcia z bloga N*E*R*D

Zdjęcia z festiwalu
1 – Sofa, CF98
2 – N*E*R*D, 30 Seconds to Mars, The Chemical Brothers
3 – Muchy, Irena, Eldo
4 – The Big Pink, Panic! At The Disco, Muse
5 – Publiczność

Wszelkie możliwe wideo (chyba najlepsza jakość) – polecam



Współczesne życie
15 Maj 2010, 22:30
Filed under: Tytus poleca

Co może się kryć pod tym tytułem notki? Oczywiście, że o…dosyć nowych serialach, które polecam ;)

„Cougar Town”

Lub „Miasto Kocic” według polskiego tłumaczenia. Najpierw wytłumaczę co to za pojęcie „cougar” czy tam kocica dla osób nie zorientowanych w temacie. Według Urban Dictionary jest to – Kobieta powyżej 35 roku życia, która „poluje” na młodszych panów.

Serial właśnie opowiada o takim przypadku. Jules jest czterdziestolatką, która właśnie rozeszła się z mężem i wychowuje siedemnastoletniego syna. Jak wiadomo życie w samotności nie jest fajne i za namową przyjaciółki zaczyna umawiać się z facetami (młodszymi).

Dlaczego warto sprawdzić? Jest dosyć specyficzny, kolory wydają mi się jaśniejsze niż w innych serialach, są śmieszne dialogi i perypetie postaci. Pokazane są też aspekty życia takich kocic ;) m.in. odcinek kiedy Jules przygotowywała się do pierwszego seksu z nowym partnerem cały dzień (depilacja, kosmetyczka i te sprawy).

„Modern Family”

Tutaj już moim zdaniem serial zdecydowania do sprawdzenia dla każdego. Jest to serial komediowy przedstawiający życie wielokulturowej i wielopokoleniowej rodziny. Jest para gejów ze świeżo adoptowaną córką z Wietmanu, niby normalna rodzina z trójką dzieci i najstarszy w rodzinie(i chyba najbogatszy), który poślubił dużo młodszą latynoskę, która ma syna z poprzedniego małżeństwa. Wszystko przedstawione jest w formie pseudodokumentu.

Pokazane jest codzienne życie i problemy takich rodzin. Każdy odcinek jest świetny (jeszcze nie obejrzałem wszystkich) i jest się z czego śmiać. Co ważne humor nie jest wprowadzany na siłę, a przynajmniej nie mam takiego wrażenia. Głównie opiera się na dialogach oraz sytuacjach. Serial mogę porównać do The Office, między scenami pojawia się coś na wzór pokoju zwierzeń z Big Brothera, co kojarzy się z dokumentami. Postacie wtedy mówią np. dlaczego postąpili tak w danej sytuacji itd. Co również często doprowadza do śmiechu, dialogi są na prawdę świetne. Ci co widzieli przynajmniej trochę The Office wiedzą o co chodzi.

Naprawdę polecam oba seriale. Warto sprawdzić przynajmniej pilotowe odcinki. ;)



Tytus Poleca – Darmowy rap
24 Kwiecień 2010, 11:45
Filed under: Tytus poleca

Mimo, że znowu wróciłem do „starego pisania”, ale dalej trzymam się średniej – jednego posta na miesiąc, więc nie jest tak źle.

Ostatnio różne rzeczy się działy, mało czasu i w ogóle. Ale jestem i przychodzę z kilkoma nowymi płytkami, a co najważniejsze wszystko jest za darmo, więc każdy może spokojnie ściągnąć :) Więc dzisiaj daruję sobie pisanie o albumie – każdy może sprawdzić.

JD Era – Th1rt3en

DOWNLOAD: JD Era – Th1rt3en

Chris Connery (Theo Martins x $port) – You Can’t Do That On Television

DOWNLOAD: Chris Connery (Theo Martins x $port) – You Can’t Do That On Television

Wiz Khalifa – Kush & Orange Juice

DOWNLOAD: Wiz Khalifa – Kush & Orange Juice | Mediafire

Single

N.E.R.D. – Hot N’ Fun feat. Nelly Furtado

Co tu dużo mówić – nowy kawałek Nerdów z płyty „Nothing”, która pojawi się 15 czerwca!

Young Money – BedRock

Niedawno się dowiedziałem, że Lil’ Wayne ma swoją ekipę z wytwórni Dirty Money i nagrali płytę. Po za Drake warto zwrócić uwagę na Tygę i Nicki Minaj, o której ostatnio dosyć głośno.

Mark Hoppus & Pete Wentz – In Transit

Wspólny kawałek na soundtrack „Alice in Wonderland”.

Ludacris – My Chick Bad feat. Nicki Minaj

Singiel z nowej płyty Ludy, szczerze mówiąc tą płytę można traktować tylko na muzykę na imprezę, raczej nic więcej. No i właśnie ze wcześniej wspominaną Nicki.

I to na tyle. Co niedługo na blogu? Postaram się w najbliższych dniach napisać coś o dwóch nowych serialach, które niedawno poznałem i polecam. A co do ostatniej notki – dalej nie widziałem innych filmów, które były nominowane do Oscara, więc jeszcze trochę minie czasu zanim napiszę spostrzeżenia o tych filmach…



Oscary 2010
9 Marzec 2010, 20:25
Filed under: Kino | Tagi:

Kocham Oscary. Wiecie dlaczego? Bo mimo iż jestem osobą, która jest zafascynowana kinem to najczęściej większości filmów nominowanych nie widziałem przed wręczeniem nagród, a gdy jakiś widziałem i mi się podoba to na ogół nie wygrywa, no ale do tego się już przyzwyczaiłem.

Kibicowałem „Bękartom Wojny”, ale spodziewałem się Oscara za najlepszy film dla „Avatara”, ale zapomniałem, że to Ameryka…Przecież w poprzednich latach nie było takich filmów, które pokazują trudne życie żołnierzy w Iraku czy Afganistanie. No i powstał „The Hurt Locker” – film na pewno nie pierwszy i nie ostatni o życiu wojaków. Nie twierdzę, że film jest słaby!, bo sam filmu jeszcze nie widziałem (ale gdy obejrzę postaram się coś o tym więcej napisać), ale mogę stwierdzić, że wybór nie polegał tylko na ocenie samego filmu i tematu, ale to taka nagroda dla wszystkich wysłanych na pole bitwy. Ale może zmienię ocenę tego wyboru gdy obejrzę wszystkie nominowane filmy, a przede wszystkim „The Hurt Locker”.

Co do nominacji to przyznam, że wszystkie filmy były na mojej liście „Do obejrzenia” i ogólnie wydają się ciekawe, ubolewam tylko nad brakiem jakichkolwiek nominacji dla mojego ukochanego filmu „500 dni miłości”. Z tej listy widziałem „Bękarty wojny”, „Odlot” oraz „Avatara”.

„Odlot” był dla mnie faworytem w kategorii filmu animowanego i wygrał. Przynajmniej tyle… Każdy znajdzie w tym filmie coś dla siebie – dziecko i dorosły. Na prawdę polecam – płakałem na nim… ;)

„Avatar” to dosyć denna fabuła, ale pokazująca ludzką chciwość. Podczas seansu wstydziłem się za tych ludzi, którzy chcą zniszczyć dom tych niebieskich ludków. Chyba nikt nie ukrywa, że bez 3D film jest słabszy. Trzeci wymiar to nowy etap dla kina, osobiście cholernie mi się podoba i zachęci bardziej do wycieczek do kina – jestem za.

I mój faworyt „Bękarty wojny”, który skończył tylko ze statuetką dla Waltza za drugoplanową rolę męską (należało mu się bez dwóch zdań). Nie wiem czy jestem najlepszą osobą, która obiektywnie będzie oceniać ten film, ze względu, na to że jestem fanem Tarantino, ale cholera świetnie się bawiłem przy tym filmie mimo, że nie było wiele akcji.Trudno znaleźć słaby punkt filmu. Świetnie.

To tyle o Oscarach, bo szkoda o nich pisać więcej, a wymienianie zwycięzców też nie ma sensu, każdy może znaleźć listę w internecie. Jak obejrzę „The Hurt Locker” to może popełnię jakąś małą recenzję, ale słowa nie daję.

Niedługo „Tytus poleca”, bo przez 2 miesiące pojawiło się trochę dobrego.



Pooland Please!
9 Styczeń 2010, 22:02
Filed under: Inaczej | Tagi: , ,

Dzisiaj bardziej news bez powodu i spontaniczny. A w zasadzie powód jest, bo blink-182 potwierdził, że w tegoroczne lato odbędzie się ich europejska trasa koncertowa. A to akurat ostatni z ulubionych zespołów, których nie widziałem na żywo no i jeśli będą blisko to nie wybaczę sobię tego…w końcu trudno o sprowadzenie amerykańskich zespołów do Europy, a o Polsce nie wspominając… No i tradycyjnie trochę denerwujące oczekiwanie na jakiś zalążek informacji, że jest coś robione w kierunku pojawienia się bandy w Polsce…Póki co potwierdzone są 3 daty, a najbliżej do Budapesztu ;)

Przy okazji wspomnę, że znowu wziąłem się za naukę na gitarze elektrycznej…po jakiś 2 latach od kupna…no cóż…takie życie. Pocieszające jest to, że naprawdę mam ochotę pograć i staram się przynajmniej raz dziennie poświęcić godzinkę, ale niestety nie zawsze palce pozwalają na godzinkę nawet…Zna ktoś jakieś sposoby na te palce? Bo to irytujące…

I inny problem, że chętnie też pouczyłbym się gry na gitarze basowej, bo nie ukrywam, że moim idolem jest Mark Hoppus (niekórzy co wiedzą „co i jak” mogą się tego domyśleć chociażby po nazwie mojego bloga), a on przecież gra na gitarze basowej! Nie ukrywam, że jak się zbierze duużo kasy i mi nie przejdzie to i bas znajdzie się w mojej kolekcji.

Zna ktoś jakiś ciekawy sklep z naklejkami? A może „octopus stickers”? :>

No cóż…czekam na ogłoszenie koncertu w Polsce. Ale czy się doczekam? ;>



Małe podsumowanie 2009

No i mamy 2010…ale nie można zapominać o poprzednim roku, który był…niezwykły pod względem wydarzeń ogólnie, ale tych związanych z kulturą też nie brakowało.

Przypominam oczywiście, że to moje obiektywne podsumowanie i wiadomo, że każdy może myśleć inaczej ;) Nie przesłuchałem wszystkich płyt z tego roku, nie obejrzałem wszystkich seriali, nie widziałem wiele filmów itd. Kolejność również przypadkowa.

Let’s go!

Najlepsze albumy

Shakira – She Wolf


Każdy na ten album reaguje inaczej. Cenię poprzednią twórczość Shakiry, ale pod względem przebojowości i podkładu ten album jest najlepszy i każdy kawałek może się bez wątpienia spodobać.

Ortega Cartel – Lavorama


Już pisałem w wakacje o tej płycie i nic się nie zmieniło. Świetne bity, luźne teksty. Wakacyjnie.

Matt & Kim – Grand


Przyznam, że słucham tej płyty dopiero od kilku dni. Można ich porównać do takiego elektronicznego The White Stripes. Bardzo pozytywne piosenki i wpadają w ucho.

Kid Cudi – Man On The Moon: The End Of Day


Przed premierą płyty myślałem, że będzie podobna do wydanego wcześniej mixtape’a. Cudi totalnie zaskoczył miksem gatunków. Sam nie wiem czy jest raperem czy ogólnie muzykiem.

Jay-Z – The Blueprint III


Wiem, że Jay-Z wydał lepsze płyty, ale tej płyty długo słuchałem. Dużo w niej chwytliwych melodii i dużo świetnych gości (Kanye, Rihanna, Pharrell, Mr Hudson).

Clipse – Till The Casket Drops


Trochę się czekało na tą płytę, ale warto było. To jest czołówka amerykańskiego rapu.

Lilly Allen – It’s Not Me, It’s You


Drugi album w karierze okazał się duuużo lepszy od dobrego debiutu. Czego chcieć więcej?

Ciara – Fantasy Ride


Premiera odbyła się chyba rok po pierwszej zapowiedzianej dacie. Początkowo album miał zawierać 3CD, zatrzymano się na 1CD. Każde CD miało reprezentować inny gatunek, może i dobrze, że zmieszczono to na jednej płycie. Dzięki czemu album nie był monotonny i pokazał wszystko co najlepsze w jej twórczości.

Phoenix – Wolfgang Amadeus Phoenix


Przyjemne melodie, można słuchać chyba w nieskończoność.

Metric – Fantasies


Podobnie jak Phoenix, ale dodatkowo z pięknym kobiecym wokalem.

Najlepsze filmy

Bękarty wojny


Uwielbiam filmy Tarantino, a on ciągle mnie zachwyca. Alternatywna historia II Wojny Światowej, mieszanka gatunków, te dialogi, które uwielbiam!

500 Dni Miłości


Wiem…pytanie co tu robi komedia romantyczna. Też się mocno dziwię, ale uwiódł mnie ten film z dobrą obsadą. Mocno się zdziwiłem, że ten powstał w USA. Raczej jest typowo europejski. Ale co tu dużo mówić…myślę, że każdy był w takiej sytuacji jak główny bohater. Warto obejrzeć.

Najlepsze seriale

Nie będzie tu seriali, które powstały w 2009, a te które po prostu były emitowane w tamtym roku.

Dexter


Myślałem, po 1 sezonie, że nic wielkiego nie może już się dziać…zaskoczyli mnie, później znowu i 4 sezon znowu zaskakuje…a ta końcówka…nigdy bym na to nie wpadł…

Californication


Hank nic się nie zmienia, chociaż końcówka była tak samo zaskakująca jak u Dextera.

BrzydUla


Wiem, że nie jest to serial wybitny, ale patrząc na polskie warunki wyróżnia się młodą obsadą – naprawdę długo marzyłem o tym, żeby zobaczyć nowe twarze w telewizji, teksty Violetty. Przynaje, że krótkie spotkanie z Julią Kamińską sprawiło, że trochę bardziej polubiłem serial. Mój ulubiony polski serial po „Królowie przedmieścia” (też zresztą zakończony…).

Entourage


Cały czas ten świetny humor i teksty…jak oglądam ten serial to wciąga mnie doszczętnie…co z tego, że to już 6 sezon? Szkoda, że jest mało znany w Polsce.

Wydarzenia muzyczne:

-Śmierć Michaela Jacksona

-Śmierć DJ AM

- Powrót Blur, No Doubt, Blink-182

Co tu więcej dodać? Wszystkiego najlepszego w 2010!




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.